Zaproszenie na 8-dniowe warsztaty na Sardynii
Gdy patrzę na ten wyjazd, widzę coś więcej niż warsztaty.
Widzę moment w życiu człowieka, w którym przestaje biec.
Wyobrażam sobie kogoś, kto na co dzień ogarnia wszystko pracę, dom, ludzi, decyzje. Funkcjonuje. Działa. Radzi sobie.
Ale gdzieś w środku czuje zmęczenie. Może nie fizyczne. Bardziej takie ciche, wewnętrzne. Jakby coś było nie do końca poukładane.
I nagle pojawia się tydzień na Sardynii.
Nie w turystycznym zgiełku.
Tylko w spokojnej Bosie.
Morze. Wiatr. Zapach powietrza. Przestrzeń.
Ja to widzę tak: człowiek przyjeżdża jeszcze z napięciem. Głowa pracuje. Myśli się kręcą.
A potem mija dzień, dwa… i coś zaczyna puszczać.
Nie dlatego, że ktoś coś „zrobił”.
Tylko dlatego, że w końcu jest cisza.
Dla mnie te warsztaty to nie jest uczenie czegokolwiek.
To jest stworzenie warunków, w których człowiek zaczyna rozumieć siebie.
Rozmawiamy.
Patrzymy na to, co w nim żywe.
Na emocje, których może długo nie dopuszczał.
Na decyzje, które podejmował z lęku.
Na marzenia, które odłożył „na później”.
Nie ma presji.
Nie ma ocen.
Nie ma udowadniania czegokolwiek.
Jest prawda.
Ja widzę ten wyjazd jako czas, w którym człowiek zaczyna oddychać sobą.
Nie rolą.
Nie oczekiwaniami.
Nie obowiązkiem.
Sardynia wiosną jest piękna, ale nie chodzi tylko o widoki.
Chodzi o to, że natura porządkuje w człowieku to, czego on sam nie potrafił poukładać.
Morze zabiera napięcie.
Przestrzeń rozszerza myślenie.
Cisza sprawia, że słyszysz swoje myśli wyraźniej.
I wtedy zaczynasz widzieć rzeczy, których wcześniej nie widziałeś.
Może zrozumiesz, dlaczego wciąż powtarzasz te same schematy.
Może zobaczysz, czego tak naprawdę chcesz.
Może przestaniesz walczyć ze sobą.
Ja nie widzę tego wyjazdu jako „transformacji w tydzień”.
Ja widzę go jako początek uczciwości wobec siebie.
A kiedy człowiek zaczyna być wobec siebie uczciwy zmienia się wszystko.
Nie gwałtownie.
Nie dramatycznie.
Spokojnie.
Wraca do domu i nagle pewne decyzje stają się prostsze.
Nie dlatego, że ktoś mu doradził.
Tylko dlatego, że on już wie.
To mała grupa tylko 7 osób. (ZOSTALO 5 WOLNYCH MIEJSC)
Bo takie rzeczy dzieją się w kameralności. W obecności. W zaufaniu.
Termin: 28 kwietnia – 5 maja
Lot: Katowice – Alghero
Miejsce: Bosa, Sardynia
Koszt warsztatów: 1500 zł
Zakwaterowanie: domek – 15 euro za dobę (120 euro całość) płatne ma numer konta
71291000060000000002307119
Wyżywienie i loty we własnym zakresie
Kieszonkowe według własnych potrzeb
Warto nie zwlekać z kupnem biletów lotniczych ceny rosną i im bliżej terminu, tym są wyższe.
Płatność za warsztaty możliwa jest BLIK-iem. 662-288-258
lub na numer bankowy 17 1020 2892 0000 5402 0815 5519
W tytule przelewu wpisz: warsztaty sardynia.
Płatność do 10 kwietnia
Organizacyjnie:
Warsztaty odbywają się w kameralnym domku w miejscowości Bosa.
Śpimy, jemy i pracujemy w jednej przestrzeni, dzięki czemu tworzy się atmosfera bliskości i naturalności bez dystansu i sztuczności.
Nie ma sztywnego planu co do minuty.
Jest rytm dnia dopasowany do ludzi, pogody i tego, co dzieje się w grupie.
Podczas naszego pobytu będzie również możliwość wykupienia dodatkowego rejsu jachtem, aby jeszcze głębiej doświadczyć dzikości i naturalnego piękna Sardynii.
Wypłyniemy na krystaliczne wody otaczające wyspę, odwiedzając ukryte zatoki, dzikie plaże i surowe klify, do których nie dociera zwykła turystyka. To czas kontaktu z żywiołem morza, przestrzenią i ciszą, która otwiera serce.
Rejs będzie okazją, by poczuć wiatr, słońce i nieskończoność horyzontu. Często podczas takich wypraw pojawiają się delfiny, które towarzyszą jachtom – a spotkanie z nimi jest niezwykłym, poruszającym doświadczeniem.
To nie tylko przygoda, ale również głęboki moment połączenia z naturą, wolnością i własną wewnętrzną przestrzenią.
Będą
– wspólne rozmowy
– praca indywidualna i grupowa
– czas ciszy i bycia samemu ze sobą
– wyjścia nad morze i do natury
– przestrzeń na odpoczynek i zwykłe bycie
Każdy ma też czas dla siebie to nie jest wyjazd „od rana do nocy w procesie”.
Po zapisaniu się:
– dostajesz dokładną lokalizację
– informacje o dojeździe z lotniska w Alghero do Bosy
– listę rzeczy, które warto zabrać
– kontakt do mnie w razie pytań
Nie trzeba się na nic przygotowywać.
Nie trzeba mieć doświadczenia w warsztatach ani pracy ze sobą.
Wystarczy otwartość i gotowość, żeby przez kilka dni pobyć bliżej siebie niż zwykle.
To nie jest wyjazd turystyczny.
Ale jest w nim miejsce na morze, spacery, naturę i cieszenie się Sardynią.
To też nie jest terapia.
To przestrzeń, w której człowiek sam zaczyna widzieć więcej.
Jak ja to widzę najprościej?
To jest tydzień, w którym możesz przestać udawać przed sobą.
Możesz zobaczyć swoje życie z boku.
Możesz poczuć, co naprawdę jest Twoje.
Nie każdy tego potrzebuje.
Ale jeśli czytasz to i coś w Tobie porusza się cicho to może właśnie o to chodzi.
Jeśli czujesz, że to Twój moment odezwij się.
Resztę ustalimy spokojnie, krok po kroku.
Serdecznie zapraszam Józek
Ale jeśli czytasz to i coś w Tobie porusza się cicho to może właśnie o to chodzi.